czwartek, 28 sierpnia 2014

Rozdział 18


Nie byłam wstawiona. Sądzę, że nie byłam jeszcze nawet pożądanie pijana. Dlaczego więc się zgodziłam? Dlaczego pozwoliłam Zayn'owi mnie dotykać? Postanowiłam jednak o tym nie myśleć. Jestem na genialnej imprezie i nie chcę teraz tego zepsuć. Zawszę mogę tłumaczyć swoje zachowanie alkoholem. Widziałam i czułam jak Zayn podchodzi jeszcze bliżej mnie. Schylił się i oparł swoje czoło o moje tak, że nasze nosy niemal się stykały. Cholera jasna!
-Wyglądasz... inaczej- powiedział tak bym usłyszała to tylko ja.
Uśmiechnęłam się lekko w jego kierunku. Dzięki wysokim obcasom nie musiałam już tak wysoko zadzierać głowy. Nagle Zayn przysunął twarz do mojego ucha a przez moje ciało przeszła fala dreszczy.
-Podoba mi się ta sukienka- szepnął przygryzając płatek mojego ucha.
Zatrzymałam się i położyłam dłonie na jego torsie by lekko go odsunąć... nie stawiał oporów. Spojrzałam na niego ze zdziwioną miną a on uśmiechnął się do mnie. Był to jednak inny uśmiech niż do tej pory gościł na jego twarzy. Ten był ciepły i uroczy. W takim momencie Zayn stawał się słodki? Czemu w ogóle kiedykolwiek miałby być słodki? Nieważne!
Znów zaczęłam poruszać biodrami i rękoma w rytm muzyki. Nie minęła chwila kiedy Zayn dołączył do mnie. Jego dłonie co chwilę dotykały mojego ciała. Były to małe gesty, którymi chyba chciał pokazać reszcie, że jestem z nim. A raczej on ze mną. Tańczyliśmy dość długo pijąc przy tym różnokolorowe drinki. Właściwie to tylko ja piłam alkohol, Zayn chyba zapychał się sokiem, bo w ogóle nie czułam zapachu alkoholu z jego ust. Czemu? Może chciał mnie upić?
-Gotowa?- zapytał sycząc mi do ucha
-Na co?- mój głos złamał się w połowie nie z dużej ilości alkoholu w organizmie ale przez strach. Na co mam być gotowa?
-Wyścig, kochanie. Ostatni wyścig w tym roku. Blair i Rick ci nie mówili? Ścigają się... ze mną- powiedziałam podnosząc do góry brwi i otwierając szerzej oczy tak jakby chciał mnie przestraszyć.
Wyścigi. Kolejne wyścigi w który moi przyjaciele wystąpią przeciwko Malik'owi. Przecież Bir i Rick są już pewnie nawaleni w cztery dupy. Jak mają prowadzić?
-A wiesz kto otworzy wyścig? Colin Nesbitt... chyba kojarzysz, prawda? Walki, wyścigi, to jego świat.
W mgnieniu oka odepchnęłam Zayn'a od siebie i pobiegłam do przyjaciół. Co Colin ma wspólnego z nielegalnymi wyścigami i jakimiś walkami?!
-Czemu ja znów nie wiem o wyścigach, co?!- krzyknęłam podchodząc do stolika.
-Diana uspokój się- powiedział Alarick próbując mnie złapać, bym nikomu nic nie zrobiła
-Nie dotykaj mnie! Znów się założyliście a towarem jestem ja i Lee?! Wiecie, że wyścigi otworzy mój brat?!
Musiałam się przewietrzyć. Zaczęłam wychodzić z klubu i jak zwykle nikt nie spieszy by zobaczyć co chcę zrobić. Tamta trójka była wściekła, bo nie powiedziałam im gdzie i z kim byłam. Musiałam się im tłumaczyć jakbym miała 5 lat i nie wróciłabym do domu przed wieczorynką. Oni nie mówili mi o czymś takim. Nielegalne wyścigi zawsze były czymś co kocham. Po śmierci Ian'a trochę się ich obawiałam, ale nie zrezygnowałam z nich. Nie raz się ścigałam. Czemu więc znów mi nie powiedzieli? Na pewno byli świadomi obecności Colina, więc tym bardziej powinnam wiedzieć. Tak zachowują się najlepsi przyjaciele?
Wyszłam z lokalu i zaczęłam iść przed siebie. Na ulicach nie było prawie ruchu, od czasu do czasu mijałam jakichś ludzi. Usiadłam na murku za rogiem i siedziałam... tak po prostu. Byłam pewna, że nie przyjdą do mnie, więc miałam chwilę by to wszystko przemyśleć. Nagle spostrzegłam ciemną postać w kapturze idącą w moją stronę. Był ubrany cały na czarno, a przynajmniej tak mi się wydawało. Szedł z rękoma schowanymi w kieszeniach i głową spuszczoną w dół. Obserwowałam kroki, które kiedyś na pewno widziałam. Kiedy lampa oświetliła jego postać zobaczyłam kompletny strój. Czarne glany, nieco obcisłe spodnie jego samego koloru i ciemno szara bluza. Już wiedziałam kim była ta osoba.
-Cześć ptaszyno- odezwał się i zdjął kaptur.
Odetchnęłam z ulgą i odpowiedziałam na jego przywitanie.
-Zayn, czemu nazywasz mnie ptaszyną?
-Nie wiem. Tak jakoś- powiedział siadając obok mnie- Vivi miała kiedyś słowika, którego pióra były koloru twoich włosów a oczy miał tak samo niebieskie jak i ty... to chyba dlatego.
Pokiwałam lekko głową by dać mu znak, że rozumiem o co chodzi.
-Czemu przyszedłeś?
-Zobaczyłem jak zła byłaś a twoi znajomi nawet nie przejęli się tym, że wyszłaś. Pomyślałem, że może chcesz pogadać czy coś.
Patrzyłam na swoją dłonie i kawałek po kawałku zrywałam z paznokci czarny lakier.
-Dlaczego Colin tam będzie?- zapytałam nie patrząc nawet w jego stronę
-Na tych wyścigach będzie dwóch organizatorów. Twój brat i Jamie, który zwykle się tym zajmuje. Jamie tym wyścigiem chce zakończyć sezon dla motocyklistów a Colin rozpocząć sezon Fight Masters.
-Co?
-Fight Masters to... nielegalne walki w klatkach. Twój brat się tym zajmuje, on to wszystko wymyślił. Jedna noc, 14 kolesi z których zwycięży tylko jeden. Ma dzisiejszym wyścigu mieli się ścigać najlepsi z najlepszych.
Mój młodszy brat, mój Colin, chłopak, który bał się oglądać w nocy horrory i który zamiast wyjść z kolegami pograć w piłkę, oglądał Transformers teraz jest organizatorem nielegalnych walk w klatkach.
-Chcę tam jechać.- powiedziałam patrząc mu w oczy.
-I tak byś musiała. Wygrałem cię w ostatnich wyścigach więc teraz musisz mi towarzyszyć.
-Wygrywa się rzeczy- powiedziałam ostro i wstałam z murku. Zaczęłam iść w nieznanym kierunku.
W pewnym momencie poczułam jak ktoś mocno ściska moją dłoń i obraca do siebie.
-Zdobyłem cię, lepiej? Chyba można zdybać człowieka, co?
Nie uśmiechał się. Na jego ustach nie było ani grama radości. Był śmiertelnie poważny.
-Jak widać- powiedziałam i wyrwałam dłoń z jego uścisku.
Wznowiłam spacer szukając w telefonie numeru na taksówkę. Obróciłam się by zobaczyć czy Zayn nadal jest za mną, ale go nie było. Chodnik tak samo jak ulice były puste. Światła sklepowych wystaw były zgaszone. Drogę oświetlały jedynie lampy i wielkie bilbord zapowiadający obniżki, które moją wejść do sklepów za kilka dni. Ludzie już żyją świętami. Ja też je lubię, ale nie ze względu na świąteczną atmosferę lecz na moje urodziny. Co roku odkąd uciekłam z domu spędzam święta sama. Lee i Blair jadą do rodziców dziewczyny. Rick je kolacje z bratem i jego żoną a ja? Siedzę w salonie oglądając świąteczne granie. Ubieram choinkę, ale nigdy nie ma pod nią prezentów. Czasami mam wrażenie, że w dzień kiedy wszystko ma być idealnie, mnie opuszcza całe szczęście. Teraz jeszcze Piorun, który zabije za trzy tygodnie, gdy na kalendarzy zawita 12 grudnia.
Usłyszałam warkot silnika a po chwili tuż przy mnie zatrzymał się czarny Yamaha R6. Kierowca zdjął kask a ja ujrzałam chłopaka o czarnych zmierzwionych włosach i ciemnej karnacji. Nie odpuszcza.
-Jedziesz?- zapytał
-Wezwę sobie taksówkę
-Nalegam, żebyś jechała ze mną. Będzie taniej i bezpieczniej.
Bezpieczniej. Niemal wybuchłam śmiechem w myślach. Na takiej maszynie nigdy nie jest bezpiecznie. Nigdy jadąc motorem nie mam pewności czy dojadę do końca. Czy wrócę do domu, do przyjaciół. Nasze hobby nie jest i nigdy nie będzie bezpieczne. Obcy ludzie nazywają nas dawcami i chyba faktycznie tak jest. Igramy z przeznaczeniem i nieraz jedziemy szybciej niż leci nasz anioł stróż a wtedy pozostają po nas jedynie krzyże przy drogach i ból w sercach przyjaciół.
-No chodź- powiedział zniecierpliwiony- Wyścig zaczyna się za pół godziny.
Uległam. Chwyciłam kask, który podał mi Zayn i usiadłam za nim. Podobnie jak pierwszego razu gdy z nim jechałam, trzymałam się uchwytu z tyłu.
-Złap się mnie- rozkazał zanim ruszyliśmy
-Nie
-Nadal będziesz się droczyć? Myślisz, że chcę odpowiadać za twoją śmierć? Jesteś odważna, ale nie przesadzaj tylko dlatego, że chcesz mi dopiec.
Miał rację. Ja też nie chcę by któremukolwiek z nas coś się stało. Przeniosłam dłonie z rączki na jego brzuch. Chłopak ruszył a ja jeszcze bardziej zmniejszyłam przestrzeń między nami. Nienawidzę jeździć jako pasażer. Nie czuję się tak... pewnie? Tak. To dobre słowo. Jadąc z Zayn'em nie czułam się pewnie.

***
Dojechaliśmy do naszej, jak my to mówimy, jamy. Zayn zwolnił jadąc pomiędzy samochodami i innymi motorami. Przejeżdżając obok Ściany Zwycięzców coś chwyciło mnie za serce gdy zobaczyłam zdjęcie Ian'a. Na Ścianie Zwycięzców były fotografie osób, które zginęły na motorze. Pod nią ustawione były znicze. Zmarłych nazwaliśmy zwycięzcami, bo mimo, że odeszli to zwyciężyli. Zobaczyli to co każdy z nas tutaj chce zobaczyć. Zobaczyli świat z perspektywy kogoś kto może wszystko. Jechali tak szybko, że widzieli to czego my jeszcze do dostrzegliśmy. Wygrali przeżycia, ale przegrali życie. Dlatego jest tu ściana. Chcemy by każdy o nich został zapamiętany. Jest to nasza świętość. Każdy szanuje to miejsce i szanuje tych, których zdjęcia tu wiszą.


------------------------------------------------------------------------------------
Miałam dodać muzykę do rozdziału, ale nie mogłam znaleźć nic co by mi pasowało -.- Specjalnie dla Hani w następnym rozdziale będzie muzyka. Mam już wybraną :) Dziękuję za te 26 komentarzy pod 17, mam cichą nadzieję, że teraz też tak będzie :) Muszę Wam coś powiedzieć... przeszłam staż w LoG <3 To była dobra wiadomość...teraz trochę mniej przyjemna. Jak wszyscy wiedzą niedługo szkoła (łączmy się w bólu) co za tym idzie rozdziały będę dodawała rzadziej. Jestem w ostatniej klasie gimnazjum i muszę się skupić na nauce. Nie myślmy jednak o tym teraz gdy jeszcze są wakacje xD


26 komentarzy:

  1. Super rozdział! Czekam z niecierpliwością na następne!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Matko ten rozdział jest super *.* Jestem ciekawa co wydarzy się w następnym !!! Już nie mogę się doczekać ♥

    OdpowiedzUsuń
  3. JEJKU ZAJEBISTY ROZDZIAŁ <33 CIEKAWE CO W NASTĘPNYM <3 ♥

    OdpowiedzUsuń
  4. Czekam na next :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajny rozdział! :* czekam na kolejny <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeden z najciekawszwch rozdzialow, ale podejrzewam ze kolejny bedzie jeszcze lepszy :33 Gratuluje stazu! <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Super rozdział czekam z niecierpliwością na następny :) :* <3

    OdpowiedzUsuń
  8. SUPER!!!!!!!!!!!! Czekam na next <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Super piszesz czekam na next kocham

    OdpowiedzUsuń
  10. wow, Collin?!
    a tym razem to znowu zwycięzca wyścigów zostaje nagrodzony naszą kochaną bohaterką? nice.
    nie mogę się już doczekać NN ;3
    PS rozumiem z rozdziałami ;) też idę do trzeciej klasy gimnazjum, high five! <3
    kocham xx

    OdpowiedzUsuń
  11. wowowwowo Super <333

    OdpowiedzUsuń
  12. Rozdział Genialny :) Ughhh umieram z ciekawości...
    życzę weny
    @LenneSwag

    OdpowiedzUsuń
  13. Boze! Xdd Super rozdzial I aww! Bedzie specjalnie muzyka do rozdzialu! ide powiedziec mamie! ;D

    OdpowiedzUsuń
  14. Jeju uwielbiam twojego bloga jest super ekstra i w ogóle <3<3<3<3<3 :*

    OdpowiedzUsuń
  15. Omg. Lol. Haha. Omg. Nie nic. XD
    Rozdział cudny. ;**

    OdpowiedzUsuń
  16. Zajebisty rozdział czekam na next~cleo

    OdpowiedzUsuń
  17. Rozdział wspaniały, czekam na next <3

    Jest nowy post na moim blogu, zajrzysz ?:) http://devil-my-world.blogspot.com/
    Dziękuję i pozdrawiam z Łodzi xx

    OdpowiedzUsuń
  18. O ja..jak ja kocham to opowiadanie!
    Kazdy rozdzial zaskakuje mnie bardziej xD
    Juz sie nie moge doczekac tego wyscigu i zapewbe Diana bd rozmawiac ze swoim bratem,co z kolei moze byc interesujące..:D
    Do nexta ♚
    Syl xx

    OdpowiedzUsuń
  19. Kocham to ff.....świetny rozdział <3 czekam na następny <3 SUPER <3

    OdpowiedzUsuń
  20. Świetny rozdział <3

    OdpowiedzUsuń