poniedziałek, 20 października 2014

Rozdział 25


Nienawidziłam go. Kochałam go. Chciałam by zniknął z mojego życia. Chciałam biec do niego i rzucić mu się na szyję. Tyle sprzeczności było w mojej głowie gdy myślałam o Zaynie. Nie widziałam go od dwóch tygodni. Nie kontaktowałam się z Vivi, ani nie rozmawiałam o nim z nikim. Lee próbowała wyciągnąć ode mnie, co Zayn miał na myśli pisząc, że udowodni to co czuje, ale ja sama nie wiedziałam. Mój ojciec również zniknął, Colin'a nie widziałam od dawna, Blair nie chce rozmawiać z Rick'iem, który mnie po prostu nienawidzi. Próbował ze mną gadać, ale gdy wykrzyczałam mu w twarz, że jest samolubnym dupkiem, chyba odpuścił.
Siedziałam właśnie na wysokim krześle za barem. Kentów było tylko kilku, jak to zawsze bywa w niedzielę wieczorem. Daniel wycierał stół na końcu lokalu, kiedy do środka wszedł znajomy mi chłopak. Brązowe włosy i te porywające niebieskie oczy, których każdy pewnie mu zazdrościł. Charlie. Wolnym krokiem podszedł do lady i oparł się o nią.
-Cześć- powiedział
-Hej. Co podać?
-Nic. Przyszedłem tylko coś ci przekazać
Wyciągnął z kieszeni czarnego płaszcza kopertę. Położył ją na blacie i wpatrywał się we mnie.
-Od Zayn'a. Mówiłem mu: 'Idź do niej i wszystko jej powiedz', ale chciał się zabawić w pieprzonego Szekspira.
-Gdzie on jest?
Chłopak wzruszył ramionami i włożył dłonie do kieszeni.
-Pewnie siedzi w domu albo w garażu i bazgra sprejem po ścianach. Słuchaj, przeczytaj to, proszę tylko o tyle. To co dalej zrobisz zależy od ciebie.
Odwrócił się i tak po prostu wyszedł. Wpatrując się w szarą kopertę, zapomniałam o otaczającym mnie świecie. Co on tam napisał? Powinnam to czytać teraz, tutaj? Co gdy pisze w liście, że mnie nie kocha, że nie chce się ze mną zadawać, bym trzymała się od niego i Vivi z daleka? Przeczytam to gdy skończę zmianę. Ewidentnie wtedy.
-Kto to był?- zapytał blondyn, który wyrósł przede mną niczym spod ziemi.
-K...kolega.
Spojrzałam na zegar, na ścianie na przeciwko. Krzywe wskazówki pokazywały 21:05, co znaczyło, że zostało mi tylko pięćdziesiąt pięć minut pracy.

***
Lokal powoli zaczynał pustoszeć. Ostatni goście zaczęli wychodzić a piętnaście minut przed zamknięciem nie było nikogo. Daniel zniknął w kuchni, a ja zostałam by zetrzeć stoliki.
Układając serwetki w pudełku, usłyszałam dzwonek zwiastujący nowego klienta.
-Zaraz zamykamy- powiedział nie patrząc nawet w jego stronę.
-Weźmiemy tylko kawę na wynos.
Pamiętam ten głos. Odwróciłam się szybko i ujrzałam chłopaka w lekko kręconych, ciemnoblond włosach. Na jego twarzy widniał uśmiech i dwudniowy zarost. Ubrany był podobnie jak ostatnio, na czarno. U jego boku stał nieco wyższy od niego szatyn o czarnych jak smoła oczach. Nie wiedziałam czy to wina starych świetlówek, czy może nosił szkła kontaktowe, ale jego oczy naprawdę były czarne i przerażające. Wpatrywał się we mnie jak na ofiarę, a przynajmniej tak mi się wydawało.
-Diana, to jest Travis. Travis, to moja siostra. Więc jak, dostaniemy tę kawę.
-Pewnie- powiedziałam z lekkim, sztucznym uśmiechem
Podeszłam do lady i przygotowałam dwa napoje.
-Wiedziałeś, że ojciec był w Londynie?- zapytałam zanim postawiłam plastikowe kubki na blacie.
-Nie. Jeśli mam być szczery, to gówno mnie to interesuje.
-Ale o układach Malika z ojcem już wiedziałeś, prawda?
Spojrzałam mu głęboko by wydusić szczerość. Znam mojego młodszego brata i doskonale wiem kiedy kłamie, a przynajmniej wiedziałam. Zrobił krok w moją stronę przyciskając ciało do lady. Jego nastrój diametralnie się zmienił z, mogłoby się wydawać, przyjaznego na kompletnie wrogi.
-Powiedzieli ci?- syknął- Zostawiłaś go, prawda?
Wzruszyłam ramionami. Nie wiem tego. W sumie to tak, zrobiłam to, ale nie czytałam tego listu. Nie wiem co tam jest. Może to wszystko zmieni.
-Vivi o tym wie?- zapytał
Vivi, powtórzyłam w myślach. Skąd on ją zna i czemu martwi się o to co ona wie? Czy to możliwe, że tę dwójkę coś łączyło? Nie, to niemożliwe.-Skąd ty ją...
-Po prostu znam. Ona wie?
Lekko pokręciłam głową, będąc pewna, że Zayn o niczym jej nie powiedział, bo niby jak?
-I dobrze- odezwał się Travis
Jego głos był niski i odstraszający. Czemu Colin zadaje się z kimś takim? Gdy byliśmy małymi dziećmi z moim bratem nigdy nie było problemów. Nie ściągał na sprawdzianach, nawet krzyczał na mnie kiedy wywalałam papierek na chodnik. Gdzie on jest? Czemu się tak zmienił? To przez ojca? Śmierci matki? Ja?

***
Siedziałam za kierownicą mojego czerwonego garbusa z kopertą od Zayn'a w dłoni. Bałam się ją otworzyć, naprawdę bałam się co znajdę w środku.
-Nie bądź tchórzem- powiedziałam do siebie i rozerwałam papier.
Wyciągnęłam zgiętą w pół kartkę i rozłożyłam ją.
'Diano, 
Jedyne słowo, które mam w głowie myśląc o tobie, to 'przepraszam'. Pojawia się ono dość często, bo myślę o tobie cały czas. Cały czas obwiniam siebie o to, że nie powiedziałem ci prawdy, na której poznanie zasługiwałaś. Nie wiem czemu wtedy, od tak, wyszedłem z twojego domu. Chyba dlatego, że był to dla mnie szok. Nikt mi wcześniej nie powiedział, że mnie... kocha? Nie myśl, że odszedłem, bo jestem tutaj, przy tobie. Może nie teraz, ale tak w ogóle, to jestem. Jestem tutaj, by uczyć się od Ciebie i otrzymywać Twoją miłość. Jestem tutaj, by trzymać cię w ramionach i chronić. Jestem tutaj, bo nie ma innego miejsca,w którym miałbym być. Przemyślałam to sobie... wszystko wzdłuż i wszerz, zajęło mi to trochę czasu, ale teraz wiem... Wiem, że ja również coś do ciebie czuję. Wybacz, ale nie wiem czy to miłość. Na pewno coś silnego, ale czy to? Jestem w tym kiepski, więc teraz ci tego nie powiem. 
Szaleję za tobą i błagam byś pozwoliła by wrócić.
Zayn'
Na mojej twarzy mimowolnie pojawił się uśmiech. Nie wszystko stracone. Odłożyłam kartkę na fotel pasażera i włożyłam kluczyk do stacyjki. Przekręciłam i... nic, cisza.
-Świetnie- powiedziałam i otworzyłam drzwi zabierając ze sobą małą latarkę, którą miałam w schowku.
Na parkingu był ciemno, nigdy nie było widać żywego ducha. Otworzyłam maskę i zajrzałam do środka. Nie widziałam nic podejrzanego. Wyciągnęłam z kieszeni kurtki telefon i wybrałam numer do Zayn'a. Odebrał po dwóch sygnałach.
-Diana- powiedział jakby przestraszony i podekscytowany jednocześnie
-H...Hej Zayn. Mógłbyś po mnie przyjechać pod bar. Samochód nie chce mi odpa...
Urwałam, gdy usłyszałam jakiś szelest za drzewami obok. Poświeciłam tam latarką, ale nikogo nie zauważyłam. Pewnie to kot
-Co się dzieje?-Zapytał
-Nie, nic. Słyszałam jakiś szelest, ale to pewnie jakiś zwierzak.
Kiedy skończyłam mówić rozbrzmiał głośny, potworny śmiech za rogiem budynku.
-Dobra, jednak to nie kot. Ktoś tu jest. Przyjedź po mnie.
-Wsiądź do samochodu i zatrzaśnij wszystkie drzwi. Pogaś światła. Już jadę.



--------------------------------------------------------------------------------------------
Wybaczcie, że rozdział jest taki krótki, ale jutro mam próbny egzamin z angielskiego i się uczę.

17 komentarzy:

  1. Boski! TO NAPIECIE NA KONIEC! *-*

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny *.* Jezu, oby tak dalej! Czekam na nexta
    xx

    OdpowiedzUsuń
  3. Super powodzenia na egzaminie czekam na nexta

    OdpowiedzUsuń
  4. Powodzenia na egzaminie :D Rozdział owww*.*

    OdpowiedzUsuń
  5. genialny kiedy next? :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Omg i znowu zakończenie w takim momencie ,kocham to opowiadanie ~cleo

    OdpowiedzUsuń
  7. Boski !!!!! Kocham ♡♡

    OdpowiedzUsuń
  8. Boże jaki boski i ten LIST <3<333 KOCHAM <3 MOJE ULUB FF <3 Czekam na next <3
    (to nic, że krótki ważne że czadowy ;D )

    OdpowiedzUsuń
  9. awww Zayn taki dsjlkvfl <3
    ciekawe czy zdąży na czas...
    Czekam na kolejny i pozdrawiam ! xx

    OdpowiedzUsuń
  10. Super rozdział :) napięcie na końcu jak zawsze rozwala :D czekam z niecierpliwością na następny xd

    OdpowiedzUsuń
  11. Swietny boski awww szybkooooo nexttttttt kocham ! <333

    OdpowiedzUsuń
  12. JEJCIA, PERFEKCJA :D
    amaZAYN <33333
    jak mi brakowała Twojego bloga :v
    (ja, łajza zgubiłam kartkę z linkami do blogów, ale sb przypomniałam że to było ZAKŁAD ZAYNMALIK FANFICTION, normalnie byłam taka happy :D)
    nadrobiłam zaległości :3
    nie mogę się doczekać NN :*

    OdpowiedzUsuń