niedziela, 7 września 2014

Rozdział 20

Czułam jak moje poliki płoną. Zayn był jedyną osobą, która kiedykolwiek mi to powiedziała. Rick nigdy tego nie mówił. Twierdził, że mnie kocha, ale ani razu nie usłyszałam od niego, że jestem ładna.
-Nie, nie jestem- szepnęłam ze spuszczoną głową i chciałam go wyminąć
Byłam w stu procentach pewna swoich słów. Byłam pewna siebie, ale chodziło tu raczej o to co robiłam a nie jaka byłam. Zbyt wiele razy słyszałam jak zła jestem, że teraz nie mogę doszukać się w sobie zalet.
Zayn nagle chwycił mnie za rękę i pociągnął do tyłu. Stanęłam naprzeciwko niego i próbowałam patrzeć gdziekolwiek byłe nie w jego czekoladowe oczy.
-Spójrz na mnie- powiedział schylając się i przekręcając lekko głowę.
Odważyłam się i zrobiłam to o co prosi.
-Jesteś piękna- powtórzył- Wiem co mówię.
-Mogę iść spać? Jestem zmęczona.
Zayn puścił moją dłoń i pozwolił mi odejść. Poszłam spokojnie, lecz z bijącym sercem, do swojego pokoju. Zamknęłam drzwi i osunęłam się na ziemię. Co się kurwa ze mną dzieję? Dwa tygodnie, pieprzone dwa tygodnie temu całym sercem nienawidziłam człowieka, który dziś jest w moim mieszkaniu i mówi, że jestem piękna. Może powiedział to po to bym nie czuła się zakłopotana? Tak, to na pewno to. Wstałam z ziemi i zaczęłam iść w stronę łóżka gdy zgasło światło. Cholera. Znalazłam swój telefon i świecąc nim znalazłam włącznik. Nie ma prądu. Świetnie.
-Zayn?!- krzyknęłam by chłopak mnie usłyszał
-Wszystko ok?- zapytał zza drzwi
-Tak.
Uważając na rzeczy na podłodze wyszłam z pokoju i niemal uderzyłam z Malik'a, który stał pod drzwiami. On również oświetlał sobie drogę komórką.
-Myślałem, że miałaś iść spać- powiedział unosząc brew.
-Bo miałam. Po prostu światło zgasło i... właściwie to czemu ja ci się tłumacze?
-Ty mi powiedz- szepnął podchodząc bliżej
Czułam szybsze bicie mojego serca. Czułam szybsze bicie serc nas obojgu. Coś ciągnęło mnie w jego stronę. Jednak była we mnie również siła, która krzyczała, niemal wrzeszczała na całe gardło, bym trzymała się od niego z daleka. Ja sama jednak nie wiedziałam nic. Nie wiedziałam co jest słuszne a co idiotyczne. Stałam więc pomiędzy Zayn'em a drzwiami mojego pokoju bez ruchu, wgapiając się w jego oczy.
-Powinnaś iść spać- powiedział i zrobił krok w tył. Cała niepewność prysła a ja wiedziałam, że teraz muszę być jak najdalej od niego, ale czy dam radę?
-Masz rację
Odwróciłam się i weszłam do pokoju.
-Dobranoc Diano- powiedział zanim zamknęłam drzwi
-Dobranoc Zayn- szepnęłam będąc już sama
Zakryłam twarz dłońmi i zastanawiałam się co właśnie się dzieję, co działo się przed chwilą. Położyłam się na łóżku i leżałam w ciemnościach. Słyszałam jak Zayn chodził po mieszkaniu. Był na balkonie, tak mi się wydaje, ale po co? Zrzuciłam kołdrę ze swojego ciała i podeszłam do okna, z którego mogłam zobaczyć Malik'a. Tak jak myślami, siedziała na balkonie z papierosem i butelką piwa w dłoni. Pewnie wziął sobie z lodówki. Wyszłam z pokoju łapiąc koc i poszłam do chłopaka. Otworzyłam drzwi balkonowe i spojrzałam na niego z góry.
-Czemu nie śpisz?- zapytałam
-Nie wiem. A ty?
Wzruszyłam jedynie ramionami. Usiadłam przy nim przykrywając nasze nogi grubym, czarnym kocem. Słońce zaczynało już wschodzić i jeśli mam być szczera to niemal umierałam z wyczerpania.
-Wpadniesz jutro?- zapytał nagle
-Hmm?
Spojrzałam na niego w tym samym momencie co on na mnie.
-Po co?
-No... nie wiem. Dobra, udajmy, że nic nie mówiłem.
Spuścił wzrok patrząc na swoje, myślę, że wyziębione, dłonie. Był taki, zawstydzony i niepewny siebie.
-Nie. Jeśli chcesz to przyjdę po pracy.
Nie wiedziałam dlaczego się na to zgodziłam, ani czemu Zayn mnie zaprasza, ale widząc go tak zmieszanego po prostu powiedziałam to co powiedziałam.
Wpatrzyłam się w księżyc na niebie, który powoli znikał w promieniach wschodzącego słońca. Za kilka godzin będę musiała iść do pracy a nawet nie zmrużyłam oczu. Kiedy miałam powiedzieć, że teraz naprawdę idę spać Zayn się odezwał
-Mogę cię zrobić?- zapytał patrząc na barierkę
-Jeśli nie jest to wyskoczenie z balkony to tak.
-Jesteś pewna?- zapytał poważnie
-No tak- zaśmiałam się myśląc, że chce zrobić coś zabawnego, albo głupiego... i zrobił.
Przywarł usta do moich warg i za nic nie pozwolił mi się od siebie odsunąć. Położył swoją zimną dłoń na moim karku by przybliżyć mnie jeszcze bardziej. Znów uległam. Wplątałam jedną dłoń w jego włosy a drugą umieściłam na jego policzku. Ten pocałunek znacznie różnił się od pierwszego. Był bardziej namiętny, pełniejszy... uczuć. W tamtej chwili zapomniałam o tym co teraz myślą moi przyjaciele. Zapomniałam nawet o Piorunie.
Nagle Zayn chwycił mnie w tali i posadził sobie na kolana. Całował mnie coraz bardziej zachłannie i namiętnie. Czułam jego ręce na moich plecach.
Co my do jasnej cholery robimy?! Odsunęłam się od niego i oparłam czoło o jego, przymykając oczy. Jego dłoń spoczęła na moim poliku a ja odważyłam się na niego spojrzeć.
-Co my robimy?- zapytałam szeptem
-Nawet nie wiesz, jak cholernie chciałbym to wiedzieć.
***
Otworzyłam zaspane oczy tylko po to by od razu je zamknąć. Powoli zwlekłam się z łóżka i poszłam do salonu, w którym ostatniej nocy spał Zayn.
-Zayn?- krzyknęłam gdy dostrzegłam, że kanapa jest pusta.
Pościel leżała na materacu złożona w kostkę. Podeszłam bliżej i zauważyłam białą kartkę. Wzięłam ją do ręki i od razu rozpoznałam pismo Zayn'a.
'Cześć
Mam nadzieję, że dobrze ci się spało po naszej ciekawej rozmowie na balkonie. Musiałem wyjść szybciej, ale wierzę, że dotrzymasz słowa i dziś się spotkamy. Uważaj na siebie.
Zayn
xx"
Uśmiechnęłam się szczerze, a gdy zorientowałam się, że to robiłam, skarciłam się w duchu. Obiecałam mu, że przyjdę i zamierzam dotrzymać obietnicy, ale czemu się z tego cieszę?
Praca! Cholera! Pobiegłam do łazienki łapiąc z szafy jakieś ciuchu. Umyłam się i przebrałam. Włosy zastawiłam w spokoju, zrobiłam jednak lekki makijaż. Normalnie bym zdążyła bez problemu, ale muszę zaczynać jeździć autem, które stoi w garażu Lee. Nie mam czasu by po nie teraz iść, więc muszę dostać się do baru na pieszo, przez co niemal na pewno się spóźnię.
Wzięłam z szafki klucze i wyszłam z domu nakładając kurkę. Na dworze było jeszcze szaro, drogę pod moim blokiem oświetlały jedynie stare, często zepsute lampy. Gdybym tylko mogła wyprowadziłabym się jak najdalej stąd, ale nie mogę. Utknęłam w tej norze na zawsze.
Dotarłam do baru pięć minut przed czasem. Przebrałam się w kelnerskie łachy i stanęłam za ladą. Daniel obsługiwał ludzi przy stolikach w swoim sektorze, których nie było jeszcze tak dużo. U mnie nie było nikogo. Usiadłam na krześle za blatem i wyciągnęłam telefon. Napisałam SMS'a do Valee, że przyjdę dziś po samochód. Ciekawe czy jeszcze jest na chodzie.Jeśli nie, czeka mnie długa jesień i zima.
-Masz klienta u siebie. Chcesz żebym przyjął zamówienie?- zapytał nieco zmartwiony Daniel odrywając mnie od telefonu.
Spojrzałam w stronę stolika, przy którym siedział mężczyzna o kruczo czarnych włosach, w szarej bluzie i z tatuażem jaskółki na dłoni.
-Nie trzeba- powiedziałam i łapiąc w dłoń notes i długopis podeszłam do znajomego mi chłopaka.
-Chcesz coś zamówić?- zapytałam
Zayn spojrzał na mnie kamiennym wzrokiem. No jasne, przy ludziach będzie właśnie taki.
-Czarną kawę, bez cukru i naleśniki z serem.
-Ok- rzuciłam mu lekki uśmiech i odeszłam. Podałam zamówienie na naleśniki do kuchni a sama wzięłam się za kawę. Pamiętając by ominąć cukier zaparzyłam czarny, mocny napój. Postawiłam filiżankę na talerzyku i zaczęłam ostrożnie iść w stronę Malik'a. Byłam już prawie przy nim gdy jakiś facet przeciął mi drogę. Porcelana wypadła mi z rąk i roztrzaskała się o podłogę. Gorąca ciesz poparzyła moją dłoń.
-Mógłby pan uważać?-powiedziałam do mężczyzny około pięćdziesiątki zwracając uwagę Zayn'a. Sprawca jak gdyby nigdy nic odszedł oblewając mnie pogardliwym spojrzeniem. Niektórzy ludzi traktują nas tutaj jak sługów i śmieci. Chwyciłam z baru ścierkę i zaczęłam zbierać kawałki porcelany i zmywać podłogę.
-Nic ci się nie stało?-zapytał Zayn, który nagle znalazł się za mną.
-Nie, jest ok.
Wcale nie było ok. Moja dłoń płonęło żywym ogniem. Znów coś mi się stało.
-Właśnie widzę, chodź.
Podniósł mnie z podłogi prowadząc do łazienki dla personelu. Rzucił szmatkę Danielowi mówiąc żeby się tym zajął.
Weszliśmy do pomieszczenia a ja od razu usiadłam na blacie przy kranie i włożyłam dłoń pod zimną wodę.
-Macie coś na poparzenia?- zapytał przeszukując szafkę z lekami- Dobra mam.
Wyciągnął jakąś maść i kazał mi podać sobie rękę. Położyłam mokrą dłoń na jego. Odkręcił tubkę i wylał nieco na oparzenie. Zamknęłam oczy jakby miało to uśmierzyć ból, ale tego nie zrobiło. Zayn zaczął delikatnie wmasowywać maść w moją dłoń. Przeniosłam wzrok na jego twarz. Był tak skupiony. Marszczył czoło i przygryzał dolną wargę. Zastanawiałam się o czym myśli. Siedziałam cicho robiąc to czego nie powinnam robić- przyglądałam mu się i znów chciałam go pocałować bądź przytulic. Nie, na pewno tego chcę. Nie pewno tylko mi się wydaje.
-Gotowe. Nie wiem czy powinienem ci to zabandażować, poza tym nie ma tu chyba żadnego odpowiedniego opatrunku- powiedział patrząc w końcu na mnie.
-Dzięki- powiedziałam i zeskoczyłam z blatu stając naprzeciwko niego.
-Przyjdziesz dzisiaj?- zapytał
-Postaram się. Czemu tak szybko wyszedłeś?
-Miałem coś do załatwienia
-Ok
Wyszliśmy z łazienka i oboje wróciliśmy do swoich zajęć. Zayn dostał nową kawę i swoje naleśniki a ja dalej stojąc za barem nie mogłam oderwać oczu od wysokiego chłopaka, który wypełnia większość moich myśli.

------------------------------------------------------------------------------------
Nooo iii jeeest! Pierwszy tydzień szkoły zaliczony i jeśli mam być szczera to wysysa ona ze mnie całe szczęście i wenę. Rozdziały będę dodawała jedynie w weekendy bądź w poniedziałki, bo inaczej nie dam rady.
Mam wielką nadzieję, że się Wam spodoba :)
Czytajcie i komentujcie.
Zakład został nominowany do nagrody Libster Awards i jeśli chcecie przeczytać moje odp. i dowiedzieć się więcej o mnie i historii bloga to zapraszam tutaj. 

18 komentarzy:

  1. Masz rację warto było troszeczkę poczekać na ten rozdział. Jest wspaniały i nareszcie co s się dzieje. Czekam na ciąg dalszy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudowny.rozdzial, byc moze najlepszy.do tej pory! :3

    OdpowiedzUsuń
  3. <3 jeku pocałowali sie aaaaa <3 czekam na następny!!! <3 ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  4. wspaniały rozdział do tego długi to jest to coś <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Rozdział świetny. Romantyczna scenka na balkonie ahhttt. *__*
    życzę weny i powodzenia w szkole
    @LenneSwag
    P.S Ten tydzień w szkole mnie wykończył

    OdpowiedzUsuń
  6. jejuuuu w końcu <3 świetny rozdział <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Zarabisty rozdzial i ta scenka na balkonie :*<3<3<3 życzę wełny i powodzenia w szkole

    OdpowiedzUsuń
  8. Wspaniały, jak zawsze <3
    Zapraszam do mnie http://devil-my-world.blogspot.com/
    Aneta xx

    OdpowiedzUsuń
  9. Japierdziele!*0* ten rozdzial nalezy do moich ulubionych! Zaraz sie porycze! Najlepszy romantyczny rozdzial jaki kiedykolwiek widzialam! Kobieto!;D

    OdpowiedzUsuń
  10. Najlepszy na całym świecie

    OdpowiedzUsuń
  11. Super rozdział najlepszy kocham :*:*:*::*:

    OdpowiedzUsuń
  12. Wow!wow!wow! Czytalm i czytam no normalnie godzina i juz wszystko przeczytane. ;) świetny blog ! ;) jesteś niesamowita, wspaniala i fantastyczna . Strasznie ciekawy blog , ogolem opowiadanie ;) jest super ! Czekam na następny z niecierpliwością! masz wielki talent ;) KOCHAM CIR KOCHAM CIE KOCHAM CIE ! ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Jejku genialny, uwielbiem te historie! Bosz Zayn,jest tak nieprzewidywalny..:D
    Nie moge sie doczekac nexta :)
    powodzenia w szkole Słonce :) <3
    Syl xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. +Nowy rozdzial u mnie,jak znajdziesz czas zajrzyj :)
      http://mi6andonedirection.blogspot.com/ :)

      Usuń